Gdyby chrzescijanie tak rzeczywiscie wierzyli i byli swiadomi jaki wielki dar otrzymali przez chrzest i otrzymuja dalej poprzez sakramenty, postepowaliby jak Zacheusz. Nie byloby na spowiedzi obwiniania sie, ze nie modlilem sie, bo modlitwa, zwlaszcza ta „Ojcze nasz” , bylaby dla nas zrodkem sily do przetrwania. Mowienie na glos slow modlitwy Ojcze nasz, tak zebym slyszal siebie, ze to ja mowie, ma moc uwolnienia z najwiekszych niewoli i nalogow. Nie musicie mi wierzyc. Sprobujcie.